Glasgow 2019 – beczka miodu.

Podsumowanie Halowych Mistrzostw Europy to dobry temat na pierwszy wpis na naszym nowym blogu. No to zaczynamy.  😉 

Klasyfikacja medalowa

Podczas HME reprezentacja Polski obroniła pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej sprzed dwóch lat z Belgradu. Do zwycięstwa przyczynili się przede wszystkim Ewa Swoboda (bieg na 60 m), Paweł Wojciechowski (skok o tyczce), Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Marcin Lewandowski (bieg na 1 500 m) oraz Aniołki Matusińskiego w składzie Anna KiełbasińskaIga Baumgart-WitanMałgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic (sztafeta 4×400 m) zdobywając złote medale. W sumie Polacy zdobyli siedem medali, dodatkowo wpadły jeszcze dwa srebra za sprawą Sofii Ennaoui (bieg na 1 500 m) i Piotra Liska (skok o tyczce). 

Śmiem twierdzić, że polska lekkoatletyka zaczęła nadawać prym w Europie. Startujemy na równi z Brytyjczykami,  Francuzami, Niemcami, czy obywatelami Rosji, a nawet więcej – to oni chcą nam dorównać! Na potwierdzenie mojej tezy krótka historia tego, jak Polska zdominowała Królową Sportu w Europie.

HALA

W 2017 roku w europejskim czempionacie pod dachem wygraliśmy klasyfikację medalową z siedmioma złotymi medalami, zdobyliśmy także największą liczbę medali (aż dwanaście) wśród startujących drużyn. Co prawda, w 2015 roku w tej klasyfikacji zajęliśmy siódmą pozycję (jedyny złoty medal zdobył Marcin Lewandowski w biegu na 800 m), ale byliśmy drugim państwem pod względem ilości wszystkich medali. Polacy uzbierali osiem medali, lepsi o jeden medal byli tylko Brytyjczycy.

STADION OTWARTY

Na stadionie otwartym teza także się potwierdza. W 2018 roku w ME w Berlinie zajęliśmy drugie miejsce w klasyfikacji medalowej, zdobywając tyle samo złotych medali co Brytyjczycy. Łącznie zdobyliśmy wtedy dwanaście krążków, Brytyjczycy – osiemnaście. Najwięcej medali przypadło gospodarzom, ale w proporcji 6-7-6 (złote-srebrne-brązowe), co dało im trzecie miejsce. Dwa lata wcześniej w Amsterdamie wygraliśmy klasyfikację medalową (ex aequo trzecie miejsce z Turcją pod względem ilości wszystkich medali). Z Zurychu w 2014 roku wyjechaliśmy jako szósta drużyna Europy, ale aż dwanaście razy nasi reprezentanci meldowali się na podium, co uplasowało nas na czwartej pozycji pod względem ilości zdobytych krążków.

W tabeli poniżej zestawiłem siedem ostatnich imprez rangi mistrzostw Europy na otwartym stadionie oraz w hali. Wyraźnie widać, że na przełomie 2014/2015 roku polska reprezentacja rosła w siłę, aż w końcu od roku 2016 nie schodzi z podium w klasyfikacji medalowej. Bardzo cieszy fakt, że Polacy nie tyle zdobywają medale, ale że wiele z nich to krążki koloru złotego.

Mistrzostwa Europy na stadionie otwartym – rok Pozycja w klasyfikacji medalowej Miejsce pod względem ilości zdobytych medali  Mistrzostwa Europy w hali – rok Pozycja w klasyfikacji medalowej Miejsce pod względem ilości zdobytych medali 
2002*10.5.20077.5.
2006*20.7.20098.7.
20105.5.20115.5.
201215.10.20139.11.
20146.4.20157.2.
20161.3.20171.1.
20182.3.20191.2.

* – przed 2010 rokiem ME na stadionie otwartym odbywały się co 4 lata

Biegi długie – łyżka dziegciu?

Jako biegacz długodystansowy chciałbym emocjonować się rywalizacją także na dystansach dłuższych (powyżej 1500 m). Powiem inaczej: emocjonuję się, ale szkoda, że nie mogę kibicować naszym reprezentantom. W Glasgow Polacy nie tylko nie grali pierwszych skrzypiec, ale nawet na długich dystansach się nie pojawili. Tak samo w kadrze męskiej, jak i damskiej. 

Czy przyczyną było wyśrubowane minimum?

Europejskie stowarzyszenie skupiające narodowe federacja lekkoatletyczne (EAA) dla biegu na 3 000 m ustawiło minima kwalifikacyjne na poziomie 8:05 dla mężczyzn i 9:05 dla kobiet. Polski związek obniżył czasy dające przepustkę na HME w Glasgow do 7:58 dla mężczyzn i 9:02 dla kobiet. Oznaczało to, że kobiety musiały przebiec dystans trzech kilometrów ze średnią bliską 3:00/km, a mężczyźni poniżej 2:40/km. Biorąc pod uwagę, jak aktualnie biega się na świecie, czy nawet w Europie, to polskie przepustki mogą być zrozumiałe. Z drugiej jednak strony, minimum męskie zostało podwyższone o blisko 1,5% w stosunku do wytycznych organizatora.

Czy ktoś próbował wykonać minimum?

Obserwując wyniki można wywnioskować, że nie, a na pewno już nie w przypadku męskiej rywalizacji. Polską listę najlepszych rezultatów na 3 000 m w tym roku na hali otwiera Mistrz Polski 2019 na tym dystansie Marcin Lewandowski. Jego wynik 8:16 mocno odbiega od przepustki do Glasgow. Jednak Marcin jest usprawiedliwiony, ponieważ już wcześniej zapewnił sobie bilet – wypełnił minimum w biegu na 1 500 m i dodatkowo do Wielkiej Brytanii miał lecieć bronić tytułu Mistrza Europy w tej właśnie konkurencji (co ostatecznie się udało!). Kolejni zawodnicy z listy nie połamali 8 minut i 20 sekund.

U kobiet sytuacja była trochę inna. Europejskie minimum osiągnęła Renata Pliś, zabrakło jej jednak niecałe dwie sekundy do polskich wytycznych. Zawodniczka ta w Madrycie przebiegła dystans trzech kilometrów w czasie 9:03, a na Mistrzostwach Polski, gdzie zwyciężyła, linię mety przekroczyła po 9 minutach i 5 sekundach. PZLA miało prawo wysłać Renatę na zawody na wyspy, ponieważ wykonała ona minimum wskazane przez organizatora oraz pokazała się z dobrej strony na Halowych Mistrzostwach Polski w Toruniu. Nie wiem jednak, czy najlepsza polska biegaczka na tym dystansie w ogóle chciała pojechać na mistrzostwa. Ostatnio Renata Pliś interesuje się biegami na dłuższych dystansach (w ostatni weekend lutego wystartowała w Półmaratonie Wiązowskim). Wyniki kolejnych zawodniczek na liście, tak samo jak u mężczyzn, dalekie były od minimum.

Czy zawsze było tak słabo?

Zestawiłem najlepsze polskie wyniki z hali na dystansie 3 000 m i średnią z pięciu najlepszych wyników roku. Sprawdziłem też, ilu zawodników, startujących na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat, wypełniłoby obecne minimum EAA i PZLA na halowe mistrzostwa Europy.

Rok Mężczyźni Kobiety
Najlepszy wynik Średnia 5-ciu najlepszych wyników EAA* PZLA** Najlepszy wynik Średnia 5-ciu najlepszych wyników EAA* PZLA**
2010 8:06.05 8:18.61 0 0 8:52.14 9:08.07 2 2
2011 7:54.29 8:05.84 3 1 8:44.25 9:03.70 3 3
2012 8:01.13 8:05.50 3 0 8:55.05 9:20.26 2 2
2013 7:57.99 8:11.79 2 1 9:21.12 9:28.55 0 0
2014 7:49.26 7:59.06 4 2 8:53.74 9:12.09 1 1
2015 7:50.1 8:01.18 3 3 8:53.22 9:17.22 1 1
2016 8:23.45 8:26.03 0 0 8:49.07 9:10.52 2 2
2017 8:00.08 8:15.88 1 0 8:45.29 9:05.39 3 2
2018 8:19.46 8:21.49 0 0 8:53.63 9:24.10 1 1
2019 8:16 8:22.03 0 0 9:03.90 9:20.25 1 0

* – ilość osób, które wypełniłyby obecne minimum EAA;
** – ilość osób, które wypełniłyby obecne minimum PZLA;
pogrubione – rok, w którym w Polsce odybyły się Halowe Mistrzostwa Świata (w Sopocie).

Analizując tabelę można zauważyć, że u kobiet sytuacja wcale nie jest taka zła. Nie licząc roku obecnego i 2013, co rok od 10 lat któraś z polskich zawodniczek łamała barierę 9 minut. W tym roku sytuacja mogła być podobna, lecz obecnie najszybsza nasza zawodniczka Sofia Ennaoui skupiła się na krótszym dystansie, a starsza koleżanka Renata zaczęła „się wydłużać”. U mężczyzn natomiast równia pochyła! Gdyby nie wynik Szymona Kulki z roku 2017, to od 2015 roku nie było by zawodnika, który schodzi poniżej 8:05 na 3 000 m. Jeszcze 5 lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Mateusz Demczyszak, Łukasz Parszczyński, Krzysztof Żebrowski, Bartosz Nowicki, Adam Czerwiński, Łukasz Oślizło i wspomniany wcześniej Szymon Kulka – to oni nadawali ton mocnemu bieganiu pod dachem w latach 2012-2015. W szczególności Parszczyński i Demczyszak, którzy w sumie w tym okresie połamali 8 minut aż 12 razy. Co więcej, Łukasz ustanowił halowy rekord polski na tym dystansie. Niestety, jeden z najlepszych polskich przeszkodowców, Łukasz Parszczyński, miał poważny wypadek, po którym najprawdopodobniej nie będzie już w stanie osiągać takich wyników. Mimo to trzymam mocno kciuki za jego powrót do dawnej formy. Mateusz Demczyszak i Bartek  Nowicki odchodzą powoli od startów na bieżni. Krzysztof Żebrowski, choć w młodym wieku, oficjalnie zakończył już karierę. Szymon Kulka aktualnie bardzo dobrze radzi sobie z biegami ulicznymi, a Łukasz Oślizło po serii kontuzji nie potrafi wrócić do mocnego biegania sprzed paru lat. Jedynie Adam Czerwiński biega jeszcze na hali. W zeszłym roku został halowym Mistrzem Polski na dystansie 3 000 m, a w tym roku skupił się z powodzeniami na dystansie 1 500 m. Nie licząc Szymona, każdy z wymienionych zawodników ma już ponad 28 lat. Nie są to najmłodsi zawodnicy, a praktycznie dalej nadają rytm polskiemu bieganiu.

Gdzie piękni młodzi?

Wśród kobiet mamy w biegach długich utalentowane młode zawodniczki. Między innymi utytułowana już Sofia Ennaoui, trenująca w Stanach Zjednoczonych Weronika Pyzik, czy Katarzyna Rutkowska radząca sobie najlepiej na dystansach 5 000 i 10 000 m. Sofia specjalizuje się bardziej w biegach średnich i jest w stanie robić minima na najważniejsze imprezy na świeci na tych dystansach, jednak patrząc jak mocno biega 3 000 m oraz przełaje, można wnioskować, że z łatwością przejdzie na dłuższe dystanse. Weronika i Kasia biegają na podobnych poziomach, obie 10 000 m lekko powyżej 32:30 [sic!], co daje im przepustki na europejskie stadiony. Minima na olimpiady czy mistrzostwa świata oscylują zwykle wokół 32 minut, więc obie panie mają spore szanse na ich wypełnienie.

Wśród panów jednak nie jest tak kolorowo. Mamy paru zdolnych młodych biegaczy, ale są mocni jedynie na naszym polskim podwórku. Najbardziej perspektywiczny wydaje się Kamil Karbowiak. 23-letni zawodnik wygrał już warszawski Bieg Niepodległości w zeszłym roku z czasem 29:38. Do młodych, utalentowanych można jeszcze zaliczyć Dariusza Boratyńskiego, Mateusza Kaczora i Bartosza Jarczoka. Jednak jak zestawimy minima klasyfikacyjne na imprezy mistrzowskie z wynikami chłopaków, to można zauważyć, że daleko im do reprezentacji kraju. Na 3 000 m żaden z nich nie pobiegał poniżej 8:15 – dotyczy hali i stadionu otwartego. Wcześniej wspomniany Łukasz Parszczyński w wieku 23 lat biegał na tym dystansie już 8:05 – na hali i na stadionie otwartym. Minima na mistrzostwa Europy na dystansach 5 000 i 10 000 m u mężczyzn zwykle są w okolicach 13:45 i poniżej 29 minut. Przepustką na imprezy światowe na tych dwóch dystansach, to często wyniki w okolicach rekordów Polski. Można stwierdzić, że na razie nie zapowiada się, żebyśmy mieli zobaczyć Polaka startującego w biegach długich na światowych stadionach. Ewentualne nadzieje można wiązać ze startami Krystiana Zalewskiego w biegach na 3 000 m z przeszkodami. Niestety nie widać póki co następcy Krystiana. By myśleć o starcie na tym dystansie w jakimkolwiek czempionacie trzeba biegać minimum 8:40 – aktualnie w Polsce żaden młody zawodnik nie łamie 9 minut.

Co na to Europa?

Skupię się znowu na dystansie 3 000 m na hali i wezmę pod uwagę tylko wyniki zawodników, którzy pojawili się w Glasgow. Przeanalizuję jedynie męskie osiągnięcia, ponieważ to w tej kategorii mamy spore niedociągnięcia. Do zawodów zostało dopuszczonych 38 biegaczy, ich życiówki mieściły się w przedziale 7:41.05 – 8:03.56, a ich średnia wyniosła 7:53.71! Tylko trzech z nich nie biegało przed mistrzostwami dystansu 3 000 m na hali w tym sezonie, a kolejnych dziesięciu nie wypełniłoby polskiego minimum. Przed finałowym biegiem zostały rozegrane dwa biegi kwalifikacyjne. Do finału automatycznie przechodziło pierwszych czterech zawodników z każdego biegu. Dodatkowo spośród pozostałych zawodników dopuszczono czterech z najlepszymi czasami. Wynik ostatniego zakwalifikowanego zawodnika do finału wyniósł 7:55.60 (swoją droga byłby to trzeci wynik w historii polskiej lekkoatletyki w hali). W finale wystąpiło dwanaście osób w przedziale wiekowym od 18 – 31 lat. Najmłodszy Jakob Ingebrigtsen wygrał całe zawody z czasem 7:56.15, a we wcześniejszych kwalifikacjach ustanowił nowy rekord Europy do lat 20 – 7:51.20. Średnia wieku w finale to 21 lat! W tym roku w Polsce najszybszy młodzieżowiec (do lat 23) w hali pobiegł 3 000 m w czasie 8:20.78, co mocno odbiega od tego, co dzieje się w Europie. Najszybszym w historii 21-latkiem biegającym w Polsce na tym dystansie był Yared Shegumo, który w 2003 roku osiągnął wynik 7:54.04. Był to ówczesny rekord Polski. Yared już nigdy nie przebiegł tego dystansu szybciej.

„Sto lat za murzynami”.

To, że polskie przysłowie nabiera realnego sensu nikogo już nie dziwi, ale co z europejczykami? Białymi europejczykami! Polskie biegi długie na bieżni coraz bardziej odstają od standardów na Starym Kontynencie, a zmian nie widać. Czy powodem jest śrubowanie minimów? Nie sądzę, ponieważ nie są one nierealne dla chociażby Norwegów, Brytyjczyków czy Hiszpanów. Może czynnikiem jest znikomość zawodów? W Polsce w tym sezonie halowym bieg na 3 000 m odbył się aż dwa razy, w tym raz na Mistrzostwach Polski w Toruniu. Idąc dalej, spójrzmy na 5 i 10 tysięcy metrów na stadionie otwartym. Na pierwszym dystansie odbyły się w 2018 roku w Polsce 4 poważne zawody. Oprócz Mistrzostw Polski w Lublinie, można było pobiegać poniżej 15 minut w Gdańsku, Łomży czy Piasecznie. Na drugim dystansie co roku organizuje się jedynie Mistrzostwa Polski oraz Młodzieżowe Mistrzostwa Polski. Trzeba jednak dodać, że PZLA niechętnie dopuszcza seniorów do tej drugiej imprezy. W tym roku będzie jeszcze gorzej, ponieważ związek postanowił połączyć te czempionaty w jeden bieg. Jeśli zawodnik nie ma możliwości startu w tym jednym dniu w roku lub akurat wtedy nie może pokazać swojej najwyższej formy, a nie ma możliwości wyjazdu za granicę, to na następne zawody musi czekać kolejny rok! Może uzasadnienie leży w podejściu zawodników? Wielu z nich „się rozdrabnia” – biegają bieżnię, potem ulicę – często, ale nie za szybko. Długodystansowcy, jako jedyni z lekkoatletów, mają taką alternatywę. I chętnie ją wykorzystują. Przyczyną takiej strategii startowej może być chęć zarobienia pieniędzy, których nie ma na zawodach rangi mistrzowskiej. Ulica daje możliwość pokazania się szerszemu gronu, a za tym idą lokalni sponsorzy. Każdy zawodnik sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chce biegać dużo na swoim przeciętnym poziomie czy chce być najlepszym, ale raz do roku. Przyczyn dysproporcji pomiędzy wynikami Polaków a wynikami innych Europejczyków na długich dystansach stadionowych można by pewnie wymienić jeszcze wiele (dla przykładu: brak funduszy na szkolenie i obozy wysokogórskie dla najlepszych zawodników, przeciętna jakość przygotowania fizycznego w szkołach, spadające zainteresowanie uprawianiem sportu).

Zainteresowanych tą tematyką zostawiam bez jednoznacznej odpowiedzi. Sprawa do przemyślenia, podyskutowania, a może nawet podziałania. Widząc sukcesy polskiej lekkoatletyki, mam głęboką nadzieję, że ich integralna część, jaką są biegi długie, także przeżyje w Polsce swój renesans.


NEWSLETTER

Jeśli jesteś zainteresowany, co dzieje się w świecie biegów wyczynowych, jak trenują zawodnicy i trenerzy IBteam, jakie mamy spostrzeżenia odnośnie metod treningowych oraz co przygotowujemy dla wszystkich amatorów biegania, zapraszamy do subskrybowania. Będziemy chcieli zachęcić czytelnika do dyskusji, przemyśleń oraz działań.  🙂 

Pozostaw komentarz.